Wicie wianków w Przytulii
02 Jul 2019 17:39
Wigilia św. Jana Chrzciciela była dla Przytulii kolejną okazją by celebrować dawne breńskie tradycje.
Letnie przesilenie to według dawnych wierzeń czas magiczny, noc pełna czarów. Ogień, woda a przede wszystkim zioła, nabierają wtedy nadzwyczajnej mocy. Z dniem Świętego Jana wiązało się wiele zwyczajów ale najważniejszym było wicie wianków z siedmiorga ziół. Dla kontynuowania tej świętojańskiej tradycji, w Beskidzkim Domu Zielin Przytulia zorganizowane było wspólne wicie ziołowych wianków. Z propozycji tej skorzystali zarówno mieszkańcy gminy jak i goście, którzy pojawili się w Przytulii specjalnie na tę okazję w znacznej ilości. Niełatwo było znaleźć nieskoszoną łąkę, ale udało się. Każdy mógł upleść wianek z polnych kwiatów, które jednocześnie są ziołami - niektóre były naprawdę imponujące. Dziękujemy za pomoc Pani Elżbiecie Hubczyk i Helenie Lipowskiej oraz dziewczętom z zespołu Mała Brenna. Chętnych było więcej niż mogliśmy pomieścić, więc za rok spotykamy się znowu.
Dla przypomnienia, w Brennej nie rzucano wianków na wodę, tak jak w innych częściach Polski. Potoki były zbyt wartkie i wianki od razu by poniosło. Wianków nie wnoszono też do domu lecz ozdabiano nimi drzwi i okna by chroniły domostwo i jego mieszkańców przed czarami i złymi urokami. Później ich nie wyrzucano, lecz palono. Palonym wiankiem okadzano zarówno ludzi jak i zwierzęta. Większość związanych z wiankami zwyczajów, miała jednak kontekst matrymonialny. Na przykład wianki z białej koniczyny na przykład rzucało się siebie w kierunku jabłonki - po ilu razach zawisł, po tylu latach dziewczyna miała wyjść za mąż. Wianuszek włożony pod poduszkę miał spowodować, że dziewczyna zobaczy we śnie swego przyszłego męża.